wtorek, 27 sierpnia 2013

Love Me Again 1

Jak w każdy piątek, razem z Louis'em idziemy do klubu odstresować się po całym tygodniu roboczym. Jesteśmy umówieni na 21, więc powoli się ubierając wyszłam z mojego pokoju i siadając na kanapie wzięłam magazyn o modzie, czekałam na przyjaciela. Punktualnie zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko ubrałam się w czarną kurtkę, bo w mojej wydekoltowanej sukience było mi trochę zimno. Rzuciłam się w stronę drzwi i otworzyłam je i pospiesznie wyszłam do Louisa, żegnając się z rodzicami.
-Cześć mała.-rozbrzmiał jego słodki głos- Gotowa na podbój parkietu?
-Cześć.-powiedziałam i przytuliłam się do niego. Spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym "wow". Jak każdy facet rzucił wzrokiem na moje piersi. Normalnie kazałabym mu przestać, ale w końcu o taki efekt mi chodziło. Zignorowałam jego zachowanie tylko się uśmiechając odpowiedziałam-Pewnie, że gotowa!-prawie krzyknęłam-Gdzie dzisiaj idziemy?
-Zabieram cię do tego nowego klubu w centrum.-wiedziałam o który chodzi, bo ostatnio o nim mówiliśmy. Otworzył mi drzwi do swojego czarnego porshe (co jak co, ale pieniędzy mu nigdy nie brakowało). Ruszyliśmy dobrze znaną nam drogą, ale przyjaciel skręcił i nie wiedziałam gdzie jestem. Na szczęście bezgranicznie mu ufałam, i nie panikowałam. Po chwili zatrzymał samochód na dużym strzeżonym parkingu i wyszliśmy z auta. 
-Dalej idziemy pieszo- oznajmił i wziął mnie pod ramię, postronni obserwatorzy pomyśleliby by, że jesteśmy parą, co Louisowi pewnie by pasowało. Mi dzisiaj to nie przeszkadzało.-to tutaj.- zatrzymaliśmy się przed klubem. Chciałam już zająć dość długą kolejkę, ale Lou pociągnął mnie ku ochroniarzowi i wręczył mu banknot. On nie zmieszany tym gestem uchylił barierkę i wślizgnęliśmy się do środka, nie zwracając uwagi na oburzony tłum.- Przyszliśmy tu się zabawić, a nie przegapić trzydziestkę.-szepnął mi do ucha na co ja zachichotałam.
-Chodźmy się upić-zaproponowałam w śmiechu i pociągając przyjaciela w kierunku baru. Ale on ani drgnął.
-Chciałbym, żebyśmy dzisiaj byli trzeźwi.
-Okej-był bardzo zdziwiona bo to on zawsze wlewał w siebie wiadro piwa, kiedy ja dopijałam drinka. No ale dobra. Dzisiaj zrobimy wyjątek.-Mówiłeś, że będziemy tańczyć?
-To na co czekamy!
Ruszyliśmy na parkiet i zaczęliśmy kołysać w rytm piosenki by po chwili całkowicie zatracić się w tańcu. Trwało by to dalej gdyby muzyka nie zmieniła się na wolniejszą. Chciałam już odejść i poczekać na następny utwór ale Louis złapał mnie za talię i przyciągnął bliżej siebie. Gdy zaskoczenie minęło a ja lekko oprzytomniałam, oplotłam ręce wokół jego karku. Tańczyliśmy w całkowitej ciszy, ale on się odezwał.
-Dlatego chciałem żebyśmy byli trzeźwi.- nadal nie rozumiałam czemu, Lou jakby czytał mi w myślach odezwał się po raz drugi-Po wakacjach wyjeżdżam- Osłupiałam, nie mógł mi tego zrobić-Mama będzie miała tam lepszą opiekę a ja nareszcie pójdę na studia.-nie patrzył mi w oczy tylko w podłogę. Chciałam się odsunąć, uciec w ustronne miejsce i zacząć płakać. Oprócz niego nie miałam nikogo, rodzice byli tylko w weekendy, a w szkole można powiedzieć, że miałam samych wrogów. Musiałam zrobić coś aby go zatrzymać przy sobie, Było to trochę egoistyczne z mojej strony, ale bez niego w moim życiu nie będzie światła. Tak właśnie można to ująć. Myśląc tylko o tym by został, stanęłam na palcach dotykając nosem jego nosa, przybliżyłam się do niego. Wiem, że długo na to czekał. Nie pozwolił mi nawet wziąć głębszego oddechu. Wbił się w moje usta a ja uchylając je pozwoliłam by dostał się do środka. Pocałunek stał się coraz bardziej zachłanny.
-Może przeniesiemy się w bardziej ustronne miejsce?-Wskazałam na łazienki, bo przeszkadzało mi to, że każdy mógł ma nas patrzeć.
-T...tak-zająknął się i tym razem on mnie pociągnął w ich stronę. Otworzyliśmy kabinę i zaczęliśmy kontynuować pocałunek. Miałam wrażenie, że znam go na pamięć, ale mimo to nie nudził mi się. Nagle gwałtownie przerwał i popatrzył na nie i powiedział chyba najbardziej raniące mnie słowa:
-I tak wyjadę, a wtedy zerwiemy wszystko co nas łączy, bo wtedy będzie łatwiej...
-Pozwól mi się tobą nacieszyć. Zostały nam tylko niecałe trzy dni.-powiedziałam przez łzy. Pochyliłam się nad nim z zamiarem pocałunku, ale się odsunął. 
-Tym to tylko pogorszysz. 
-Trudno- przybliżyła moje usta do jego, tym razem się nie opierał, nie czekając aż zmieni zdanie złączyłam nasze usta w długim i czułym pocałunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz