sobota, 2 listopada 2013

Love Me Again 4

Nie tracąc czasu wyszłam z domu i biegłam prosto do domu Louisa. Całe szczęście, że nie był on daleko. Zaczynało się ściemniać, a słońcu chowającemu się za horyzont towarzyszyły odcienie żółci i czerwieni na czystym błękitnym niebie.
Kiedy dotarłam na miejsce popędziłam prosto do drzwi. Pociągnęłam za klamkę, choć wiedziałam już, że są one zamknięte. Nie pomyliłam się. Musiałam szybko coś wymyślić. Ruszyłam na tyły domu zręcznie przeskakując przez płot. Widok mnie przeraził. Na całej ścianie domu było graffiti z groźbami, ale to nie było najgorsze. W każdym oknie była krata. Kiedy to się stało? Przecież byłam tu zaledwie tydzień temu! Jak ja się dostanę do tego cholernego domu. Słońce zdążyło już całkowicie zajść, ale ja nie zamierzałam się poddać. A co z piwnicą? No tak piwnica! Z tego co wiedziałam było tam tylko jedno okno. Obeszłam podwórko ale okna nie znalazłam. Przecież nie mogło zniknąć. Byłam już zmęczona, chciałam wrócić do domu, a resztę załatwić jutro. Spojrzałam na zegarek na ręce który pokazywał, że jest kilka minut przed północą. Nie wiedziałam, że tak długo tu byłam. Oparłam się o ścianę i zsunęłam się wzdłuż niej aby usiąść. Moje plecy opierały się o coś miększego nic ściana, więc odwróciłam się, ale nie zobaczyłam nic zadziwiającego. Może dlatego, że byłam zmęczona, a może dlatego że było ciemno a w okolicy nie było żadnej latarni. Podniosłam rękę by dotknąć tego na czym się opieram. Było gładkie, nie jak cegły tylko jak płótno. Teraz to dostrzegłam był to kawałek materiału na. którym dokładnymi pociągnięciami pędzla były narysowane cegły, tak aby nie odznaczały się od całości domu. Wstałam i opuszkami palców odkryłam róg płótna. Pociągnęłam za niego, bez problemów się odkleił, a moim oczom ukazało się okno od piwnicy. Teraz wystarczyło je zbić. Brawo! No tak przecież zawsze noszę łom przy sobie na wszelki wypadek gdybym chciała wybić jakieś okno w przypadkowym domu, albo żebym otworzyła sobie czyjeś drzwi. Ughh czym ja mam je otworzyć. Rozejrzałam się dookoła, i tak jak mogłam się spodziewać zobaczyłam tylko ciemność. I nagle mnie olśniło. Był to chyba najgłupszy pomysł na jaki kiedykolwiek wpadłam, jednak mógł zadziałać. Kierowałam się w stronę płotu, gdy tam dotarłam znalazłam metalowy balasek który od lat bez problemu wychodził z ziemi, a mama Louisa zapominała wezwać kogoś by go naprawił. Wyciągnęłam go, niestety wyglądał na lekki, jednak w rzeczywistości było odwrotnie. Podejrzewam że ważył co najmniej 15 kilogramów. Jeżeli byłabym w innej sytuacji dawno bym go zostawiła, jednakże w tym momencie nie mam za dużego wyboru, właściwie to żadnego. Wzięłam metalową rurkę w ręce tak, że jeden z jego końców szurał po trawniku kiedy taszczyłam go pod niedawno znalezione okno.
Resztkami sił podniosłam balasek i cisnęłam nim w szybę. Setki kawałeczków stłuczonego szkła leżało na trawniku . Usunęłam resztki z ramy okna tak bym mogla bezpiecznie wślizgnąć się do środka. Tak też zrobiłam. Znalazłam się w środku. Kiedyś czułam się tutaj bezpiecznie, ale nie dzisiaj, nie teraz kiedy nie było w domu nic. Żadnych mebli, tylko puste ściany i lekko zakurzone podłogi które mogłam ujrzeć przez światło z mojej latarki w telefonie. poszłam do schodów by znaleźć się na parterze. Zajrzałam do pustych pokoi w jednym z nich były kolejne schody tym razem prowadzącym do pokoju mojego przyjaciela. 
Ten pokój był zawsze przytulny. Zdziwiło mnie to że było łóżko i szafa, nie mogłam się powstrzymać i zajrzałam do niej, Była pusta. Podeszłam do łóżka. Było zakurzone, więc napewno nikt nie mógl tu spać. W takim razie czemu tu nadal jest.
Przyszłam otworzyć skrytkę w podłodze. Była przy szafie. Bez problemu otworzyłam ją, ale moim oczom ukazała się koperta i sejf. Otworzyłam kopertę i wyjęłam z niej kartkę papieru. Litery były tak jak na poprzedniej napisane pismem Louisa. 

Domyśl się do czego potrzebne może być łóżko i szafa w pustym domu!
__ __ __ __

Dzięki Louis. Naprawdę bardzo mi pomogłeś :" domyśl się". Myśl idiotko musisz to wiedziesz-skarciłam się w myślach. Cztery kreski.... sejf.... na meblach musi być ukryty kod do sejfu! Wymyslilam.
Zaczęłam od szafy. Odsunęłam ją od ściany. Powyjmowałam szuflady. Jest. 

3. 9
Co to może oznaczać? No tak! trzecią cyfrą jest 9. Wystarczy znaleźć jeszcze trzy części kodu.
Przeniosłam się na łóżko. Podniosłam dość ciężki materac i powyjmowałam deski z ramy łóżka i odnalazłam wypisane na deskach następne cyfry.

4.1
 Przewróciłam ramę i we wewnętrznej jej strony była następna wskazówka.

1.9
 Na łóżku nie było już żadnych cyfr tak samo jak w szafie. Gdzie mam szukać dalej? Jaka może być druga cyfra? Co za gamoń! Nagle mnie olśniło jego tatuaż. Gdy pytałam co oznacza zawsze mnie zbywał odpowiadając "Kiedyś się dowiesz". Tak idioto już wiem. Miesiąc temu zrobił sobie kolejny tatuaż. Na ramieniu miał cyfrę 6. To musi być ona. Druga cyfra. 
Szybko wpisałam kod do sejfu 9 6 9 1.; Sejf ustąpił. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie zobaczyłam!

______________________________________________________
Przepraszam, że długo nie dodawałam ale nie miałam komputera. Już jest naprawiony i działa, więc rozdział kolejny pojawi się na dniach. Dziękuje dwóm osobom które skomentowały poprzedni rozdział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz