niedziela, 20 października 2013

Love Me Again 3

Do zobaczenia wkrótce. Jak to? Czy on zmienił zdanie? Nic z tego nie rozumiem. Dlaczego on dał mi ten list skoro byłam dla niego gówniarom. Czy on tak naprawdę dalej mnie kocha tak jak wcześniej.
Spojrzałam na zegarek, który wskazywał na 7:30, dzisiaj miałam do szkoły na dziewiątą, więc mam półtorej godziny czasu. Schowałam list do mojej ulubionej książki, "Wichrowe wzgórza" wiedziałam, że nikt jej nie zdejmie z półki, ponieważ była ona najbardziej zniszczona i wyglądała okropnie. Przeczytałam list ostatni raz. Postanowiłam, że dam sobie na razie spokój, bo dopiero uporałam się ze stratą przyjaciela, a teraz mam go odzyskać.-Stop- powiedziałam sobie w myślach. Przestań o nim myśleć. 
Poszłam pod prysznic i pozwoliłam by woda wolno ściekała z mojego całego ciała. Gorąca woda zmyła, przynajmniej część, nerwów. Ubrałam niebieską koszulę z ćwiekami i czarne, obcisłe jeansy. Zeszłam na dół do kuchni, gdzie czekało na mnie śniadanie. Jak zawsze mama przed wyjściem je dla mnie naszykowała, tzn jeżeli można nazwać kanapki, które ona nie mogła już zjeść śniadaniem. Miałam kilka kilometrów do szkoły, więc wyszłam z domu. Wstąpiłam do sklepu. Kupiłam wodę i drożdżówkę na lunch. Kiedy dotarłam na miejsce poszłam do klasy i usiadłam na moim miejscu. Miałam pierwszą matematykę, czyli mój najbardziej znienawidzony przedmiot. W sali były trzy rzędy pojedynczych ławek, a moją była ostatnia po prawej. Wyjęłam książkę i zeszyt, po czym zaczęłam bazgrać na okładce. Nie wiem kiedy zadzwonił dzwonek, a uczniowie zaczęli schodzić do klasy i siadać na swoich miejscach. Nigdy nie pasowałam do tych wszystkich ludzi. Nie lubiłam ich, myśleli, że mogą zmienić świat. Ludzie pomyślcie realnie. Świat jest okrutny. Tak, jestem pesymistką, ale tylko przy Louisie czułam się szczęśliwa. Znowu o nim myślę.
Muszę się skupić. Nauczyciel wszedł do klasy.
-Dzień Dobry.
-Dzień dobry.-wszyscy prócz mnie odpowiedzieli chórem.
-Od dzisiaj do waszej klasy będzie uczęszczać nowy uczeń Niall Horan.-Zajebiście kolejny świr.
-Yhhhh... Część wszystkim.-blondyn średniego wzrostu wszedł do klasy, a wszystkim dziewczynom opadły szczęki. Był niesamowicie przystojny. Usiadł ławkę przede mną i zaczęła się lekcja. W sumie to nawet nie wiem o czym była. Skupiłam się na rysowaniu. Dzwonek. 
-Ładnie rysujesz.-usłyszałam głos przede mną.
-Dzięki.-on wyszedł i na tym skończyła się nasza rozmowa.
Przeszłam korytarzem do osobnego skrzydła budynku gdzie miała zacząć się następna godzina. Chemia.
Nie miała pary w labolatorium, więc nie było to dla mnie zdziwieniem kiedy Pani wyznaczyła Nialla. 
-A więc znowu się spotykamy.-westchnął.
-Jak widać-odpowiedziała mu chamsko, ale po prostu nie chciało mi się rozmawiać. Mieliśmy zrobić doświadczenie, które było dokładnie opisane w podręczniku, więc ja z moim "partnerem" uporaliśmy się szybko i mogliśmy opuścić salę przed wszystkimi, a więc mieliśmy jakieś pół godziny.
-Nie będziesz się musiała dłużej ze mną męczyć.
-Nie męczę się. -zrobiło mi się go żal po tym jak wcześniej mu chamsko odpowiedziałam.-yhmmm mamy chwilkę czasu, więc co powiesz na szybką kawę?-zapytałam.
-Jasne-odpowiedział z uśmiechem przez o zauważyłam jego aparat na zęby. Ruszyliśmy w kierunku kawiarni.
-Dlaczego mówiłeś że nie będę musiała się długo z tobą męczyć.
-Zostaję tu tylko na tydzień. Powiedzmy że mam niedokończone sprawy w tej okolicy a nie chciałem narobić sobie zaległości.-a więc kujonek.
-Aha. Rozumiem, że nie powiesz mi jakie sprawy.- To że chciałam podtrzymać rozmowę to jedno. Po drugie byłam zwyczajnie ciekawa.
-Zgadłaś, trochę za krótko się znamy.-dotarliśmy do kawiarni i wypiliśmy ją szybko. Wróciliśmy do szkoły i akurat zaczęła się kolejna lekcja, przeprosiliśmy za spóźnienie i usiedliśmy na swoich miejscach.

***

Tydzień był wyjątkowo nudny, w szkole nie dzieło się nic specjalnego. Nie podjęliśmy z Niallem rozmowy prócz codziennego "cześć ". Powinnam się przyzwyczaić, że ludzie traktują mnie jak dziwadło. W końcu nie jaram się wszystkimi przystojnymi chłopakami w szkole i nie traktuje sportu jako sensu mojego życia. Myślałam, że Niall jest inny, na takiego przynajmniej wyglądał. Nie oczekiwałam że się z nim zaprzyjaźnię czy będę mieć z nim jakieś głębsze stosunki, po prostu miał być moim kolegą z klasy.
Zaczął się weekend, a ja pierwszy raz od nie pamiętnych czasów nie poszłam z Louisem na imprezę. Sięgnęłam po książkę w której schowany był list. Przeczytałam go ponownie i ponownie. Teraz coś i się nie zgadzało. Ale co? Hmmm. Jeszcze raz prześledziłam każdą linijkę krótkiego tekstu. Zauważyłam. W środku zdania były wielkie litery. Czy ta ma być jakiś kod. Po kolei przeczytałam duże literki. P... O... D... Ł... O... G... A... O co w tym chodzi! Louis przewidział że tylko ja będę wiedziała o co mu chodziło. 
Wiem. Miał skrytkę w podłodze.

2 komentarze:

  1. Zayn dilerem narkotyków, nie wierze zabiło mnie to jak nic. :D
    Niall przystojniaczek o tak prosze o wiecej.
    Pisz dalej moze cos z tego wyjdzie. ;]
    zapraszam do siebie http://www.pokochac-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no, no. Bardzo ciekawe opowiadanie.
    Rozwijasz to świetnie i nie mogę już doczekać się kolejnego rozdziału. Mam nadzieję, że pojawi się szybko. <3
    http://undead-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń